O codzienności, tradycji,
magii i trwaniu przez dzieje
polskich Romów

z ich królem - Henrykiem KOZŁOWSKIM
rozmawia Ryszard Ulicki


- Na początku naszej rozmowy pragnę uzgodnić nazewnictwo i tytuły. Otóż jak się powinno mówić: Cyganie - czy Romowie? Jak należy tytułować pana?

- W praktyce mówi się tak i tak. My mówimy o sobie Romowie i tak samo siebie nazywa społeczność romska na całym świecie. W polskiej tradycji zapisaliśmy się jako Cyganie. Wiem, że tak się o nas mówi, choć ta nazwa ma bardzo różne zabarwienia. Od romantycznego - kojarzonego z muzyką, cygańskimi romansami, taborem i naszą wspaniałą kulturą do skrajnie negatywnego - na szczęście coraz rzadziej pojawiającego się, które wynika ze złych stereotypów. Wiele osób, na co dzień mówi w Polsce - "cyganisz", by powiedzieć, że ktoś kłamie. Oficjalnie - na całym świecie jesteśmy Romami i ta nazwa jest właściwa. Ja zaś jako przedstawiciel Romów polskich, jestem ich Królem...

- Zacznijmy od prezentacji - ilu Romów jest w Polsce i jak są zorganizowani, jakie mają władze i kto je ustanawia, jakim podlegają rygorom?
- Według mojej wiedzy, w Polsce mieszka około 55 tysięcy Romów. Żyją oni w regionalnych wspólnotach, na czele których stoją wójtowie. Są to najczęściej przedstawiciele naszej starszyzny, którzy są strażnikami tradycji, zwyczajów i niepisanych, ale odwiecznych praw. Oni rozstrzygają wewnętrzne spory i reprezentują Romów wobec lokalnych władz. Kiedy skala sporu lub problemu przekracza ich możliwości, wtedy zwracają się do mnie. Od czasów naszej tradycji taborowej wójta wyznacza król. Kiedyś był nim "przewodnik" taboru. Wyznaczony przez króla prowadził tabor i podejmował najważniejsze decyzje. Dziś, gdy wiedziemy żywot osiadły, tym symbolicznym "taborem" jest konkretny region naszej ojczyzny.
Wracając do kwestii naszych praw to są one oparte na tradycji przekazywanej z dziada pradziada. Romowie polscy znają swoje prawa i obowiązki od dziecka, ale tak jak w każdej społeczności zdarzają się większe lub mniejsze problemy, czasem konflikty i w oparciu o to niepisane prawo są rozstrzygane. Najpierw przez wójta, a potem przeze mnie - gdy sprawa jest szczególnie trudna. Mój wyrok jest ostateczny. Nie znaczy to, że Romowie nie podlegają polskiemu prawu. Nie tylko podlegają, ale także honorują je i szanują. W jakimś sensie są w gorszej sytuacji, gdyż mogą być ukarani dwukrotnie - przez swoich braci Romów i przez państwowy wymiar sprawiedliwości. Zapewniam pana, że wyrok króla jest zawsze sprawiedliwy, a przez to nierzadko bardzo surowy. Czasem boleśniej odczuwany niż wyrok sądu powszechnego.

- Gdzie jest ojczyzna Romów ? Czy istnieje jakieś poczucie więzi z tym miejscem na ziemi, z którego przed wiekami wyruszyli w swoją wędrówkę po całym niemalże świecie?
- Ojczyzną polskich Romów jest Polska i co do tego nie ma wątpliwości. Tę świadomość mają nie tylko Romowie żyjący w kraju, ale także i ci, którzy urodzili się w Polsce, a los rozrzucił ich po całym świecie. Wiedzą, gdzie jest ich ojczyzna, tęsknią do niej, mówią naszym polskim dialektem i mimo wielkiego niekiedy oddalenia uznają zwierzchność polskiego króla Romów.
Nasze hinduskie pochodzenie jest dla współczesnych Romów piękną legendą. Tak długo jak sięgamy pamięcią wstecz, naszą ojczyzną jest Polska - tu się rodziliśmy i tu umieraliśmy. Tu żyjemy i żyć nie tylko będziemy, ale chcemy tu żyć, bo stąd jesteśmy - stąd nasz ród. Jesteśmy od wieków Polakami. Nasi bracia żyją na wielu kontynentach, ale, pomimo wspólnoty kulturowej i językowej Romów, my sami o sobie mówimy - "Romowie polscy", a o innych - "rosyjscy" czy też "kanadyjscy' - podkreślając nie tylko obywatelstwo kraju pochodzenia, ale także pewną specyficzną odrębność, którą ukształtowały warunki życia i tradycje kontynentów i krajów, w których żyjemy.

- Fenomen cygańskiej kultury, tradycja wędrowania, a także pewne praktyki, takie jak na przykład: wróżenie z kart - przepowiadanie przyszłości - wszystko to owiane było rodzajem tajemniczość. Czy ta "tajemniczość" była świadomie kultywowana, czy też może była utrudnieniem w niełatwym życiu Cyganów?
- Fundamentem naszego trwania jest przywiązanie do tradycji. To nie jest "tajemniczość" tylko wierność obyczajom, kulturze romskiej, kultywowanie pewnych umiejętności, zawodów, miłość do przyrody, szacunek dla zwierząt, które były naszymi pomocnikami, a przede wszystkim ogromny szacunek dla rodziny i ludzi starszych. W świecie, który gwałtownie się zmienia, w którym wszyscy chcą być tacy sami, naród trwający przy swojej tradycji może budzić szczególne zainteresowanie. Romowie mają piękną i bogatą kulturę. Nasza muzyka jest wielkim choć nie zawsze docenianym wkładem w kulturę muzyczną świata. Nie tylko nasze pieśni i romanse wzruszały melomanów na wszystkich kontynentach, ale echa naszej muzyki słychać we wszystkich rodzajach twórczości kompozytorskiej - od estrady, rozrywki do muzyki klasycznej.
Ta tajemniczość, jak pan mówi, to także nasza solidarność, wierność wobec braci i danemu sobie słowu i także pewna magia, która przejawia się w obrzędach, zachowaniach, a nawet strojach. Może to zabrzmieć w XXI wieku dziwnie, ale ja wierzę w "cygańską" zdolność przepowiadania przyszłości i prawdziwość wróżb. Znam tysiące przykładów takich trafnych "przepowiadań". Dziś nasze kobiety rzadziej wróżą niż w czasach taborowych wędrówek i pewnie z tego powodu w Polsce powstał cały "przemysł" zatrudniający setki wróżek, kabalistek i "jasnowidzów". Jest wśród nich wielu zwykłych oszustów. Nasza zdolność przewidywania ludzkich losów nie była podpierana komputerami i telefonami, które dziś wykluczają bezpośredni kontakt miedzy ludźmi. Brała się z tego, że żyliśmy w zgodzie z naturą, byliśmy jej częścią, wiedliśmy niełatwe, ale ciekawe życie, rozumieliśmy nie tylko ludzi, ale także strumienie, trawę, drzewa i zwierzęta. Słyszeliśmy i słyszymy to, czego nie słyszeli ludzie od wieków osiadli. My potrafimy długo cierpieć i milczeć, a to pozwala wsłuchiwać się w siebie i innych. Bóg nam nie dał własnego kraju, ale dał nam wiele wspaniałości i to jest ta nasza TAJEMNICA !

- Jak pan ocenia położenie polskich Romów - ich sytuację materialną - ich samopoczucie w zmieniającej się tak gwałtownie Polsce? Czym polscy Romowie różnią się od swoich braci żyjących w innych krajach - na czym polega ich "polskość" ?
- Jak już mówiłem, my Romowie żyjemy po swojemu. I choć dokonujące się w Polsce i w Europie zmiany także nas dotyczą, to jednak dbamy o zachowanie naszej tradycji i kultury. Nasze taborowe wędrowanie jest już historią. Przyzwyczajanie się do osiadłego trybu życia nie było łatwe. Czuliśmy się długo jak ptak zamknięty w klatce i kiedy tylko się udawało, uciekaliśmy z niej. Dokładnie tam, dokąd ucieka ptak - do lasu. Taborowe życie nie sprzyjało kształceniu dzieci, nie wytwarzało pewnych nawyków "miejskich" i niektóre z tych problemów jeszcze powracają. Wyraźnie chcę jednak powiedzieć, że w Polsce - w naszej ojczyźnie czujemy się dobrze. Na tym między innymi polega nasza "polskość". Od naszych braci z innych krajów i kontynentów różni nas trochę dialekt, ale za to łączy muzyka, zwyczaje, stroje, tańce i tak dalej. Z całą pewnością różne są warunki życia i sposób traktowania Romów, czego ilustracją są dramatyczne i bolesne dla wszystkich Romów niedawne doświadczenie naszych braci na Słowacji. Na tle ich tragedii nasze zmartwienia bledną.

- Jakie zatem problemy polskich Romów uważa pan za najboleśniejsze - najważniejsze i najpilniejsze ?
- Wciąż problemem jest może nie tyle dostępność dziecka romskiego do oświaty, co sposób jego traktowania. Spotykamy się nadal z przypadkami nietolerancji lub niewiary w zdolności małego Roma. Niewielu Romów kończy studia wyższe. Ostatnio wprawdzie zaproponowano naszej młodzieży kilka stypendiów, ale jeden skowronek nie czyni wiosny. Większość Romów pozbawiona jest pomocy socjalnej. Dotyczy to zwłaszcza ludzi starych, schorowanych, niemających tak zwanego "stażu pracy" lub innych uprawnień i stąd - niemogących liczyć na renty i emerytury. Wielu Romów w Polsce długo nie miało podstawowych dokumentów. Ich przypadki wymagają szczególnego zrozumienia i trochę innego, mniej formalnego podejścia. O to ciągle zabiegam i to staram się tłumaczyć naszym rodakom.
Z różnych względów nie mamy swoich przedstawicieli w samorządach, nie mówiąc o Sejmie i Senacie, a przecież niejeden z Romów posiada odpowiednie predyspozycje. Nasi dziadowie i ojcowie także pracowali dla Polski i walczyli o nią. Żeby nie szukać daleko - mój ojciec jako partyzant zginął w Kieleckiem w walce z hitlerowcami. Mój wujek walczył na Monte Cassino. Otrzymał za swoje czyny liczne medale i odznaczenia. Takich Romów było wielu. Tysiące ginęło w obozach koncentracyjnych. My nie chcemy rzeczy nadzwyczajnych. Tylko tego samego, co się należy wszystkim Polakom. My też jesteśmy Polakami. Polskimi Romami!

- Świat ulega ciągłym przemianom, dokonuje się ogromny postęp - niekiedy te zmiany przybierają gwałtowny, wręcz dramatyczny charakter. Zwykłym ludziom trudno się w tym wszystkim odnaleźć. Myślę, że dotyczy to także Romów. Przykładem mogą być niedawne, wspomniane przez pana tragiczne wydarzenia na Słowacji. Wszystko to, co się dzieje prowadzi jednak do zacierania się różnić kulturowych głównie za sprawą asymilacji i mieszania się nacji. Romowie trwają przez dzieje, zachowując swoją odrębność kulturową. Czy nie obawia się pan jednak, że nadejdzie czas roztopienia się Romów w takim internacjonalnym społeczeństwie światowym?
- Nie !!! Nie obawiam się. Wierzę, że my, Romowie, będziemy trwać i zachowamy swoją kulturę i tradycję. Między innymi dlatego, że nie zamierzamy się mieszać w polityczne spory, kłótnie i różne eksperymenty. Świat musi mieć coś trwałego! Musi mieć, żeby nie zwariował. I my Romowie będziemy tym "czymś" !

- Nasza rozmowa odbywa się 8 kwietnia, który jest Międzynarodowym Dniem Romów. Czego pan życzy z tej okazji swoim braciom w kraju i na całym świecie ?
-Nie tylko Romom, ale także wszystkim ludziom, życzę by omijały ich kłopoty i przykrości, by doświadczali wielu radości i szczerych przyjaźni. Niech będzie między nami więcej zieleni!

Królu! Dziękuję panu za rozmowę i głęboko wierzę, że przyczyni się ona do jeszcze lepszego zrozumienia w Polsce problemów naszych braci Romów.

maj 2004